Kim jesteśmy

Gdy w 2004 roku wpadliśmy na pomysł, aby założyć Szczyptę Świata (między innymi po to, aby nie zmarnować życia w garniturze za biurkiem), nie mieliśmy do końca sprecyzowanych planów: miała to być firma lub organizacja pozarządowa. Ostatecznie w 2005 zarejestrowaliśmy działalność gospodarczą, kierując się prawdopodobnie niechęcią do wydawania publicznych pieniędzy, ale może też większą niezależnością? Fakt faktem, z perspektywy czasu i kilku lat naszej działalności, być może teraz zdecydowalibyśmy się na sektor trzeci. No, ale jest firma, choć trochę jak nie firma. W rezultacie NGO-sy traktują nas często jak niegodnych siebie krwiożerczych kapitalistów, a firmy i instytucje biznesowe jak zupełnych świrów, pełnych idealistycznych mrzonek. A my za to patrzymy w lustro i nie możemy wyjść z zachwytu, że tak cudownie nigdzie nie pasujemy. :) :) :)

 

Studia w Instytucie Krajów Rozwijających się i błąkanie się po różnych zakątkach świata na własną rękę nauczyły nas, że krajom Południa należy pomagać, ale w sposób zgoła inny niż ma to zwykle miejsce. Pomijając skrajne przypadki jesteśmy zdecydowanymi przeciwnikami rozdawania ryb zamiast wędek i właśnie działalność Szczypty jest w naszym mniemaniu taką wędką. Pomagamy rozwijać lokalną przedsiębiorczość, wspieramy indywidualnych rzemieślników i artystów, spółdzielnie producenckie, organizacje skupiające drobnych wytwórców. Jesteśmy pierwszym i na razie jedynym sklepem w Polsce sprowadzającym samodzielnie i bezpośrednio rękodzieło na zasadach sprawiedliwego handlu. Ponadto współpracujemy ze znanymi organizacjami i firmami z Europy zachodniej importującymi produkty fair trade na dużą skalę. Staramy się promować w Polsce wiedzę o krajach rozwijających się, otwierać ludziom oczy i serca na bogatą kulturę, ale też na potrzeby Afryki czy Ameryki Południowej. A tak zupełnie prywatnie, to z uporem maniaka staramy się udowodnić światu, że można żyć z tego, co się kocha, można prowadzić firmę w sposób etyczny, egalitarny i tylko na tyle formalny, na ile absolutnie jest to niezbędne. Ciekawe kto nam to kiedyś z głowy wybije?

 

Zaczynaliśmy we dwoje, ja (Aga) i Borys, przy ogromnym (i nieustającym do dziś) wsparciu rodziców Borysa (w Szczypcie zwanych Panią Mamą i Panem Tatą). Po około roku zatrudniliśmy pierwszą osobę, ale szybko okazało się, że było na to jeszcze zbyt wcześnie - Szczypta musiała jeszcze podrosnąć. Od 2007 roku sklep internetowy obsługiwały już trzy osoby, dziś są to cztery (Aga, Borys, Maciek i Ewa), choć część z doskoku. Prowadzimy też sklepik we Wrocławiu. Przez półtora roku funkcjonowała tam jeszcze Yerbaciarnia, czyli niezwykłe miejsce spotkań, coś na kształt knajpki skupionej wokół różnego rodzaju inicjatyw społecznych, lokalnych NGO'sów, ale też podróży i magicznego trunku - yerba mate. Obecnie o sklepik na stałe dbają Ewa i Agnieszka.  Współpracujemy z wieloma organizacjami pozarządowymi (w tym z Ośrodkiem Kultur Świata, stowarzyszeniem, które narodziło się na bazie Yerbaciarni), zaopatrujemy w nasze produkty zaprzyjaźnione sklepiki i knajpki, pojawiamy się na kilkunastu różnego rodzaju imprezach plenerowych i festiwalach (i nie tylko) w Polsce. A, i jeszcze taką fajną stronę prowadzimy: szczyptaswiata.info

 

W międzyczasie prowadziliśmy też stoisko na starym mieście w Warszawie, dwa stoiska w centrach handlowych we Wrocławiu, pałętaliśmy się tu i tam, aby wreszcie znaleźć swoje miejsce. Przez progi Szczypty przewinęło się już chyba ze 30 osób, w szczytowym momencie zatrudnialiśmy 11 czy 12, ale w formie bardziej kameralnej jest nam wygodniej. :) Nie mamy ambicji korporacyjnych, nie jesteśmy i nie będziemy sieciówką, nie zakładamy sklepów franczyzowych. Jesteśmy firmą, jakich mało w Polsce i dobrze nam z tym ocierającym się o narcyzm zadowoleniem z siebie. :)